O zupełnie innym podejściu do odchudzania

W tym tekście chciałabym cię zachęcić, abyś spojrzała na siebie nieco łaskawszym okiem. Głęboko wierzę, że tylko wtedy, gdy obdarzysz siebie większą wyrozumiałością uda ci się schudnąć i utrzymać efekty na dłużej.

Tkanka tłuszczowa (łac. textus adiposus) – jakże przez kobiety nielubiana – pełni wiele istotnych funkcji w naszym ciele. Między innymi magazynuje substancje odżywcze, ochrania, bierze udział w ważnych procesach metabolicznych oraz w gospodarce hormonalnej (np. u anorektyczek może dojść do zaniku miesiączki z powodu problemów hormonalnych). Nienawidzimy jej a ona jest taka ważna… im bardziej jej nienawidzimy i chcemy się jej pozbyć, tym bardziej ona jednak walczy o to, żeby pozostać i nas chronić.

Dlatego uważam, że dieta oparta na podejściu „nienawidzę tej grubej świni, którą widzę w lustrze“ nie może się udać. Owszem głodząc się i katując swoje ciało ćwiczeniami schudniesz, ale z dużym prawdopodobieństwem nie uda ci się utrzymać efektów na dłużej, albo zaczniesz chorować, albo wciąż będziesz niezadowolona ze swojego wyglądu, w najgorszym przypadku dopadnie cię mieszanka tych trzech problemów.

Fit jest w twojej głowie, to system przekonań na temat siebie, innych osób oraz świata. Pracując nad zmianą myślenia, możesz zmienić siebie. Jestem przekonana, że z odrzucania i nienawiści własnego ciała nic dobrego nie wyniknie. Stworzyłam akcję #jestemdlasiebiedobra właśnie po to, żeby pokazać ci, że odchudzanie nie musi być karą za grzech otyłości. Jestem dla siebie dobra niezależnie od tego ile pokazuje moja waga czy metka na ubraniu. Pracuję nad sobą w duchu samoakceptacji i szacunku do siebie.

Nie odchudzaj się po to, by uzać, że jesteś ważną i wartościową kobietą. Zacznij dostrzegać swoją wartość już teraz. Jesteś WAŻNA i dlatego zasługujesz na zmianę. Bycie dla siebie dobrym nie musi koniecznie oznaczać, że w pełni siebie kochasz i akceptujesz. Bycie dla siebie dobrym to troska, szacunek i uważność na siebie w każdym momencie swojego życia. Dążenie do dobrego zdrowia i samopoczucia w zgodzie ze sobą, a nie przeciwko sobie.

Poniżej przedstawiam sposoby na polubienie siebie, warto je w sobie rozwijać

  1. Samowspółczucie

Samowspółczucie jest po prostu byciem dla siebie dobrym przyjacielem, okazywanie sobie większej życzliwości i zrozumienia. Tak często na diecie samobiczujemy się za złamanie zakazów, za brak konsekwencji i silnej woli. Paradoksalnie takie podejście do siebie tylko pogarsza problem. Wiem, że pojawiają się w obawy, że gdy spuścisz z tonu, poluzujesz przysłowiowe szelki to tylko pogorszysz sprawę, wrócisz do złych nawyków. To nieprawda, badania wskazują, że samokrytycyzm wcale nie wpływa korzystnie na naszą motywację. Jestem dla siebie łagodna, umiem wybaczyć sobie swoje błędy i potknięcia, jak dziecko uczące się chodzić upadam, ale rozumiem, że jest to część procesu. Mam prawo upadać, ale biorę odpowiedzialność za to, żeby wstać i działać dalej. Szczególnie ważne jest to w chwilach gdy załamuje się nasza dieta i plan treningowy. Powtarzaj sobie w głowie „jestem w porządku nawet wtedy gdy zjem coś, czego nie zaplanowałam lub odpuszczę trening“. Negatywne emocje, złość na siebie czy poczucie winy wcale nie są pomocne w tym momencie, wręcz przeciwnie mogą doprowadzić do rezygnacji lub załamania. Bądź dla siebie łagodna i dobra. Obdarz się bezwarunkową akceptacją.

  1. Uważność

Uważność czyli mindfulness to sztuka bycia obecnym tu i teraz, w tej chwili. Praktykowanie uważności ma w sobie niezwykle uzdrawiającą moc. Uważność można praktykować w trakcie jedzenia. Skupiając się na smakach, zapachach, formach, myślach i uczuciach, które towarzyszą posiłkom. Dzięki praktyce uważności tak prosta i oczywista czynność jak jedzenie może stać się początkiem drogi samorozwoju (więcej o uważnym jedzeniu oraz jak rozpocząć praktykę uważności napiszę w odrębnym wpisie). Uważność warto rozwijać od oceny własnego głodu. Usiądź spokojnie i oceń swój głód w skali od 0-10. Jak bardzo jesteś głodny? Bycie uważnym na potrzeby płynące z własnego ciała jest istotnym elementem postrzegania siebie za ważną i wartościową osobę. Czy jestem senna? Czy chce mi się pić? A może muszę pójść do toalety? Na ile dostrzegasz swoje potrzeby na codzień a na ile spychasz je na dalszy plan, bo są inne ważne rzeczy jak np. praca? Bycie dla siebie dobrym to większa uważność na swoje potrzeby.

  1. Intuicja

Skończ z myśleniem, że znajdziesz w końcu dietę cud, której podporządkowanie się przez kilka miesięcy sprawi, że pożegnasz się z otyłością raz na zawsze. Taka dieta NIE ISTNIEJE, drogi na skróty nie ma. To NIE TWOJA WINA, że tego typu „posty warzywno-owocowe“, „diety kapuściane“ „diety 1000kcal“ nie zadziałały. To nie problem twojej SŁABEJ SILNEJ WOLI. Taka dieta po prostu nie może się udać. Nastaw się na szanowanie własnego głodu i sytości. Posłuchaj czego twój organizm potrzebuje. Jeśli potrzebujesz skorzystaj z porady wykwalifikowanego dietetyka klinicznego. Dla mnie pomocna okazała się dieta BeDiet zrozumiała, że mogę jeść całkiem sporo, a regularne posiłki okazały się rozwiązaniem na mój problem z przejadaniem słodkościami. Wróciłam do równowagi, nauczyłam się komponować zdrowe posiłki. Zrozumiała, że dieta nie może być “za karę”.

Dużą przeszkodą na drodze do zdrowej relacji z jedzeniem jest brak pewności siebie. Brak zaufania do siebie i ciągłe obawy, że tobie się nie uda. Nie nastawiaj się negatywnie w swojej głowie. Dlaczego sama stawiasz przed sobą takie bariery? Do czego jest ci to potrzebne? Skończ z krytykowaniem siebie, ocenianiem i porównywaniem– czy wyglądasz lepiej czy gorzej od innych, wyzywaniem siebie od najgorszych. Nie tędy droga.

Jeśli obawiasz się, że zaprzestanie stania nad sobą z batem spowoduje utratę kontroli nad swoją wagą, zastanów się czy to samokrytyczne podejście do siebie faktycznie sprawia, że dobrze się czujesz i wyglądasz?

Jak to zrobić? Przyglądaj się swoim myślom. Przechodzisz koło lustra a w głowie pojawia się myśl „wyglądam jak świnia“. Zauważ tą myśl, przez chwile zastanów się co poczułaś kiedy tak pomyślałaś. Czy odezwałabyś się w ten sposób do przyjaciółki? Nie? A co byś jej powiedziała? Otocz siebie życzliwością, daj sobie dobry komunikat.

  1. Wdzięczność

Zamiast myśleć o tym, za co siebie nie lubisz, zacznij koncentrować się na tym, ile masz powodów do wdzięczności. Jakie to wspaniałe mieć zdrowe ciało. Sprawne nogi, które codziennie niosą cię do pracy czy szkoły. Jakie to szczęście mieć dostęp do różnorodnego jedzenia. Wyrzucasz sobie, że zjadłaś kawałek czekolady? Uciesz się, że stać cię na czekoladę. Na świecie wciąż jest wiele osób, które marzyłyby o takim rarytasie. Bądź wdzięczna za jedzenie, które jest nie tylko paliwem dla twojego ciała. Uciesz się, że wraz z bliskimi możesz wspólnie usiąść przy stole i zjeść posiłek. Doceń tą chwilę. Jedzenie jest pięknym darem, nie pozwól, aby media i kultura sprawiły, że zaczniesz go nienawidzieć. Jedzenie sprawia nam przyjemność i dobrze.

Trening potraktuj jako przywilej, czyż to nie cudowne, że możesz oddychać a w środku bije twoje serce, które pomaga ci zachować sprawność? Każda komórka twojego ciała działa w twoim najlepszym interesie. Spójrz na swoje ramiona nie tylko przez pryzmat ich wyglądu, zamiast łapać tkankę tłuszczową w palce, z niezadowoleniem, pomyśl przez chwilę jakie to wspaniałe mieć sprawne ręce, ile dzięki nim możesz wykonywać czynności, tulić swoje dziecko albo chłopaka. Obejmij się czasem i przytul. Bądź wdzięczna.

Literatura;

  1. “Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia” Malwina Huńczak.
  2. “Self-compassion diet” J. Fain
  3. “Uważność w jedzeniu” Jan Chozen Bays
  4. “Jem intuicyjnie” E.Tribole, E.Resch
  5. “Dary niedoskonałości” Brene Brown