Podcasty

O zazdrości

Z tego odcinka dowiesz się między innymi:

  • Jak definiujemy zazdrość
  • Czym różni się od zawiści
  • Jak kształtuje się ta emocja w naszym życiu – dlaczego jedni są zazdrośnikami a inni nie
  • Czy są jakieś korzyści z odczuwania zazdrości
  • Na koniec odpowiadam na najczęściej pojawiające się pytania dotyczące zazdrości

A jeśli wolisz poczytać zamiast słuchać, zapraszam do transkrypcji odcinka:

Halo, halo,  z tej strony Psycholog na diecie, czyli Agata Głyda, jestem psychologiem, jestem psychoterapeutą poznawczo- behawioralnym. Prowadzę blog www.psycholognadiecie.pl o treściach związanych z psychologią odchudzania przede wszystkim. Prowadzę też konto na Instagramie @psycholognadiecie oraz tworzę te podcasty. Podcasty na temat różnych emocji i dzisiaj przyjrzymy się zazdrości i zawiści. 

Niezbyt  przyjemne te emocje. Zaczniemy sobie od definicji. W  sumie znam takie dwie różne i obie je przedstawię. Sami możecie też zdecydować co wam bardziej pasuje. Jak lepiej wg was one się odnoszą do tych emocji. Potem troszeczkę o rozwoju tej emocji w życiu człowieka. O tym czym jest zdrowa zazdrość. A na końcu, czym jest taka patologiczna. To znaczy na samym końcu będą jak zwykle odpowiedzi na wasze pytania, które zadaliście mi na Instagramie.

Ale ok., zacznijmy od definicji. Zawiść jest definiowana- zgodnie z tym pierwszym podejściem- jako emocja w odpowiedzi na to, że ktoś coś ma, ja też bym chciał to mieć i jest mi z tego powodu strasznie źle, że tego nie mam. I w tym sensie zawiść może być taką siłą napędowa do zdobywania tego co chcemy. Natomiast zazdrość, zgodnie z tym podejściem różni się, gdyż dotyczy bardziej relacji. Zazdrość jest raczej o drugiego człowieka, o jego uczucia, nie ma miłości bez zazdrości. Trudno się nie zgodzić, że w tym sensie wg tej definicji taka jest różnica.

Natomiast ja kiedyś słyszałam inną definicję i bardziej mi się ona spodobała i metaforycznie w prosty sposób ją przedstawię. Zazdrość jest wtedy, kiedy sąsiad ma fajny samochód i my sobie myślimy: kurcze, fajny ma ten samochód, też bym chciała taki mieć, tak mi się podoba to auto. I tak mnie gdzieś tam gniecie w środku i może nawet mu nie powiem, że to auto jest fajne, bo jakoś nie mogę się z tym przełamać, gryzie mnie w środku ta zazdrość. Jest to taki nieprzyjemny stan. Natomiast zawiść byłaby wtedy, gdybym mu życzyła, żeby się rozpieprzył tym samochodem na drodze. Czyli jest w zawiści taki komponent nienawiści, takiego życzenia drugiej osobie źle. Nie tylko jest to, że mnie by to motywowało, żeby też mieć, ale w zawiści jest taki element życzenia komuś źle. I szczerze mówiąc, ta definicja jakoś bardziej mi pasuje i w tym sensie uważam, że zawiść naprawdę nie jest nam potrzebna, jest patologiczna. Natomiast zazdrość może być różna, może być na zdrowym poziomie, a może być patologiczna.

I zdrowa zazdrość, po pierwsze może być faktycznie siłą napędową do działania – „kurde ona schudła, zazdroszczę jej, świetnie wygląda, ale może ja bym też mogła, kurde pójdę i powiem jej zazdroszczę ci ale powiedz, jak ty to zrobiłaś, daj mi jakiś sposób, ja tez bym spróbowała”. Wtedy ta zazdrość daje taki potencjał motywacji, daje nam taki przykład, taki obraz, że skoro ktoś to osiągnął, to my też możemy to osiągnąć, czyli to jest możliwe. Zazdrościmy właśnie komuś takiego sukcesu. 

Natomiast zdrowa zazdrość w relacjach jest informacją, że coś się dzieje, że skoro odczuwam zazdrość, to coś jest na rzeczy, może zwiększę swoją czujność w stosunku do partnera. I  muszę wam przyznać szczerze, że często jak trafiają do terapii pary, gdzie jedna ze stron zdradziła, to ta druga strona mówi, że faktycznie coś czuła, że zauważyła  pewne symptomy wcześniej i że odczuwała zwiększoną zazdrość o partnera wcześniej. I np. to motywowało tą drugą stronę, aby gdzieś skontrolować, poszukać, dowiedzieć się. 

To jest trochę na marginesie, ale według jednej z teorii psychologicznych to też zdrada dokonana przez jednego z partnerów ma za zadanie obudzić tę drugą stronę. To jest taki desperacki akt powiedzenia „kurde to może teraz zobaczysz, że coś się dzieje, bo jak wcześniej do ciebie mówiłam/mówiłem, to nie docierało. Może ta zdrada tobą tak wstrząśnie, że zaczniemy w jakiś sposób nad tym pracować, co się dzieje”. Dlatego często mówi się, że  zdrada czy problem w związku nie jest tylko i wyłącznie  odpowiedzialnością jednej strony, tylko być może coś wcześniej się działo, a zdrada jest po prostu pewnego rodzaju objawem, w jaki sposób partner chce zwrócić uwagę drugiej strony. Oczywiście każdy przypadek jest inny, natomiast psychoterapeutka Katarzyna Miller napisała taką książkę „Kup kochance męża kwiaty” właśnie po to, żeby w pewnym sensie docenić, że taki kryzys w związku może sprawić, że zostanie on konstruktywnie przepracowany i para wróci znowu do siebie i wszystko będzie ok. No, ale to powiedzmy na marginesie, bo to nie jest podcast o zdradach, ale zdrowa zazdrość może też być informacją. 

Nie zawsze jest tak, że jeżeli zazdrościmy w związku, to jest to na pewno złe, ale może być informacją, że coś się dzieje. Jest to też ewolucyjnie zaprogramowane. Faceci są zazdrośni o seks, dlatego że ewolucyjnie dla samca jest lepiej, że ma jedną partnerkę, która wszystkie dzieci posiada z nim. Kobiety bywają zazdrosne o uczucia, bo dla kobiety, dla samicy jest lepiej, że partner nie jest zainteresowany innymi samicami tylko jest cały czas, że tak powiem w jednym gnieździe, i zajmuje się potomstwem, opiekuje się i zapewnia bezpieczeństwo.

Tak jak zwykle, tak jak przy każdej emocji chciałabym wam powiedzieć, że odrobina zazdrości wcale nie zaszkodzi i może być w pewnym sensie ważną informacją. Natomiast oczywiście od naszego rozwoju zależy, na ile nasza zazdrość w danym przypadku jest zdrowa, a na ile jest  patologiczna.

Rozwój tej emocji. Dziecko ma taki etap w swoim rozwoju, kiedy jest malutkie i zaczyna być zazdrosne. Dziewczynka o tatę, chłopiec o mamę, czyli „nie dotykaj tatusia, ja się z tatusiem ożenię i będziemy żyli długo i szczęśliwie”. I to jest w pewnym sensie rozwojowe i naturalne. Ważne jest, aby rodzice to rozumieli i potrafili do tego odpowiednio podejść. No bo jeżeli matka w tym momencie byłaby zazdrosna o dziecko, to znaczy, że mama ma jakiś nierozwiązany problem. Tak? Tutaj należy zachować spokój, rodzice oczywiście stają za sobą murem i tłumaczą „nie możesz się ożenić z tatusiem, ale tatuś ciebie bardzo kocha itd.”.

No i jest też taki aspekt rozwojowy, kiedy dziecko mówi: „ja też chcę to, ja też chcę tamto, ja też chcę pojechać nad morze, ja też chcę na plac zabaw”, czyli ta zazdrość jest taką chęcią realizowania nowych zadań rozwojowych, dziecko może się uczyć od innych dzieci np. w przedszkolu, no i to właśnie też je motywuje do zdobywania nowych umiejętności. Trochę tak, jak z tą koleżanką, która schudła „ja też chce schudnąć” i ok., fajnie i super, że to czujesz i to może być dla ciebie właśnie krok w stronę fajnego samorozwoju. 

Jeszcze kiedy zazdrość w przypadku dzieci tak dość ostro się pojawia, to jest w przypadku, kiedy pojawia się na świecie rodzeństwo. I tutaj jest bardzo ważna rola rodziców, bo pojawienie się rodzeństwa może być naprawdę podłożem do pojawienia się naprawdę bardzo poważnych zaburzeń związanych właśnie z tą emocją i może powodować kształtowanie się w dziecku bardzo różnych, niezdrowych przekonań n swój temat. Więc dość istotna jest tutaj rola rodziców, w jaki sposób podejdą do tego tematu. Dziecko zawsze jak pojawia się rodzeństwo jest w pewnym sensie detronizowane, bo nigdy już nie będzie w takiej sytuacji, jak wtedy, kiedy było samo jedno i miało pełną uwagę rodziców. Ta uwaga zostanie zawsze już podzielona, więc bardzo jest to ważne, żeby po pierwsze to starsze dziecko informować o tym, co się dzieje. Próbować je przygotowywać do faktu, że pojawi się rodzeństwo, że sytuacja się zmieni, żeby po pierwsze ono nie doznało szoku. Informacja ta musi być dostosowana do wieku, bo inaczej się będzie próbowało o tym mówić i rozmawiać z 1,5 rocznym dzieckiem, a inaczej z 5 latkiem, czy 8 latkiem. Ale uważam, że dziecko w każdym wieku powinno jednak o tym być informowane, nawet jeśli nam się wydaje, że ono z tego nic nie kuma, to jest to jednak dość istotne, żeby po pierwsze na tą sytuacje zmiany dziecko po pierwsze przygotowywać – poprzez rozmowę, poprzez książeczki edukacyjne, poprzez pokazywanie przykładów innych rodzin. Jest bardzo dużo sposobów, jak do tego podejść i informacji na ten temat. Więc to jest pierwsza rzecz, aby spróbować, aby  dziecko było w miarę przygotowane i aby nie doznało szoku. Druga rzecz, to jest co robimy, jak już to drugie dziecko młodsze się pojawi na świecie. Bo bardzo częstym błędem rodziców jest to, że skupiają bardzo dużo uwagi na potrzebach tylko i wyłącznie tego małego dziecka. Wiadomo, że niemowlę tego potrzebuje, ono potrzebuje bliskości, potrzebuje zaspokojenia podstawowych potrzeb, ale nie można odstawiać starszego dziecka na drugi plan, czy się go w pewien sposób pozbywać. Ono też potrzebuje naszego czasu, jest to oczywiście bardzo trudne, ale jego potrzeby też są ważne. I ono musi o tym wiedzieć, że nie przestaje być ważne, że nie przestaje istnieć i rodzice muszą tutaj bardzo uważać. Na przykład sytuacja dawania prezentów noworodkowi. Ważne jest, żeby na przykład nie zapominać o starszym dziecku. Ono też potrzebuje dostać w takiej sytuacji prezent. Ważne jest, żeby próbować balansować w taki sposób, żeby było w miarę równo traktowane. Oczywiście w miarę możliwości. Mama też musi znaleźć czas, żeby spędzać go tylko i wyłącznie ze starszym dzieckiem. A nie, że teraz to zawsze jesteśmy w trojkę, bo jest to młodsze. Oczywiście potrzebne jest też wsparcie ojca, który być może musi zintensyfikować swoje zainteresowanie rodziną i wkroczyć trochę bardziej, bo ta mama będzie potrzebowała wsparcia, czy innych członków rodziny. Ale z drugiej strony nie w taki sposób, żeby oni zupełnie przejęli opiekę nad starszym rodzeństwem i że mama jest już w ogóle odciążona i może się zająć tym młodszym, no tylko w bardzo taktowny i delikatny sposób. No to są bardzo trudne sprawy, wiem. 

Ważne jest to, jak później rodzice reagują na zazdrość ze strony starszego rodzeństwa. To nieadekwatne reagowanie na tą emocję właśnie jest podłożem kształtowania się niezdrowych przekonań i niestety później pokutuje w życiu tej osoby już, jako dorosła. Bo na przykład głupie teksty w stylu „no ale jak to jesteś zazdrosny, nie kochasz brata, chcesz, żeby umarł?”, albo „nie przeszkadzaj nie teraz nie mam dla ciebie czasu”. To są takie klasyki, które są bardzo, bardzo niefajne, bo pokazują dziecku,  że jesteś mniej ważne, musisz sobie teraz radzić samo, jesteś gorsze, nie masz prawa do tego, żeby zazdrościć, nie masz prawa do tego, żeby się złościć. Dziecko to przeżywa też dużo złości na pojawienie się nowego dziecka i nawet na takie emocje musi się znaleźć przestrzeń w rodzinie. Wszystko co się pojawia u dziecka, nie możemy temu jakoś zaprzeczać czy nie dawać mu prawa do przeżywania tego. Zawsze należy się zastanowić, co należy zrobić, żeby mu pomóc, żeby po prostu sobie poradziło z tą zmianą, bo zostaje zdetronizowane. Już nie jest numerem jeden, jest już teraz jednym z dwójki dzieci, czy trojki. Więc trzeba być tutaj bardzo uważnym.

I tak, przy okazji zazdrości opowiem o tym właśnie, jak się kształtują u nas niezdrowe przekonania. Wyobraźcie sobie cebulę. Cebula ma tę zieloną cebulkę ponad poziomem ziemi i cebula ma tą białą część, zwana cebulą, która jest częściowo w ziemi. Dodatkowo cebula ma korzenie i ma też taką powiedzmy dupkę, gdzie kończą się korzenie a zaczyna cebula. I cebula jest zbudowana z różnych warstw, a w środku ma już taki rdzeń, zwłaszcza taka starsza cebula ma już taki mocny, twardy rdzeń, którego się już nie da za bardzo pokroić. I powiedzmy, że wszystko to, co jest pod ziemią to jest podświadome. A wszystko to, co jest na powierzchni, to jest to, do czego mamy dostęp. 

Więc na przykład przychodzi kobieta do terapii i mówi „zawsze wszystkim wszędzie ustępuję”. Z tego powodu cierpi już na przykład na zaburzenia lękowe. Dochodzimy do tego, że faktycznie tak sobie myśli: muszę ustąpić, musze być mądrzejsza, nie mogę mówić o swojej złości. Zbieram wywiad i co się okazuje. Powiedzmy, że korzenie to są pewne wspomnienia z dzieciństwa, które zostały i były ważne. Ta dupka, to są emocje, a to kłącze i te warstwy, im wchodzimy głębiej, tym głębsze – to są przekonania na swój temat. Więc to jest na przykład dziewczynka, która w wieku pięciu lat się dowiedziała, że będzie miała młodszego brata. Dodatkowo w tej rodzinie syn to było wow!, zbawienie, bo gospodarstwo. Więc już było wiadomo, że to zostanie przepisane wszystko na niego bo jak się już urodził, to już było wiadomo, że w ogóle syna mieć to jest fantastycznie, bo nazwisko zostanie przekazane. I ta dziewczynka pamięta takie sytuacje, to są jej korzenie – musisz ustąpić bratu, nie denerwuj brata , jesteś starsza masz być mądrzejsza. Towarzyszą jej uczucia bardzo przykre, silne, poczucie niesprawiedliwości. Na podstawie tych wspomnień i tych emocji kształtują się u niej, jako dziecka, różne przekonania, przede wszystkim takie, że jestem gorsza, jestem mniej wartościowa jako kobieta, jestem słaba. A to, co wystaje, to właśnie jest to, czego ona ma świadomość, że nie powinnam się odzywać, że nie poradzę sobie, jestem słabszą, nie mam siły przebicia, w pracy sobie nie radzi. A podłożem tego jest między innymi właśnie może być ta przeszłość, ta niekoniecznie dobrze kształtująca się zazdrość, ale też złość do której ona nie ma prawa, wręcz nienawiść do brata, której nie może wyrażać. Generalnie takie dziecko, które nie jest równo traktowane, które jest zazdrosne o rodzeństwo, które ewidentnie ma tutaj lepszą, pozycję kształtuje w sobie przekonanie o byciu gorszym, tak jak ta dziewczynka. Ona uważa że jest gorsza, że jest mniej wartościowa i ona np. jest też bardzo zazdrosna o swojego partnera. O jego sukcesy. Uważa, że to jest niesprawiedliwe. O spojrzenia na inne kobiety. I nie wie czemu. I w terapii właśnie może to sobie uświadomić, że tam w środku jest mnóstwo nienawiści, wstydu, obniżonego poczucia własnej wartości i poczucia bycia gorszym. A między innymi właśnie dlatego, że w wieku pięciu lat została zdetronizowana i rodzice wykazali się niewłaściwą postawą wobec niej. To jest potem podłoże do dalszej pracy terapeutycznej i uświadomienia pewnych rzeczy. Powiedzmy, że trochę  tą cebulę wykopujemy z ziemi, suszymy i sadzimy nowe nasionka, mówiące o tym, że jesteś tak samo ważna, wartościowa, nie jesteś wcale gorsza od innych. To jest taki przykład, że właśnie osoby, u których zazdrość występuje na jakimś patologicznym już niezdrowym zakresie, mogą albo zawsze ustępować, albo też są to  osoby które zawsze muszą z wszystkimi walczyć,  rywalizować, żeby sobie zawsze udowodnić , że tak naprawdę nie muszą nikomu niczego zazdrościć, bo są lepsze. Chociaż niestety te strategie, ani jedna, ani druga nie są zbyt skuteczne. Te osoby są często bardzo nieszczęśliwe i takie niezaspokojone. I nawet jak już osiągają coś, co ma już ktoś inny, to właśnie, jeżeli jest to patologiczna zazdrość to i tak ich wkurza to, że ktoś też to ma. 

Jeżeli chodzi jeszcze o teorię, to wspomnę tutaj o zespole Otella, uważam, ze jest to bardzo ciekawe. Jest to już forma zaburzenia psychotycznego, urojeniowego i występuje zespół Otella bardzo często w zaawansowanej chorobie alkoholowej i jest związany już z uszkodzeniem funkcji mózgu. Jest to taka patologiczna silna zazdrość o partnera, gdzie ta osoba chora jest wręcz w stanie zabić, a to są urojenia, nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym powodem do zazdrości. To tak w ramach ciekawostki.

Ale ok., teraz przejdę do waszych pytań.

Pierwsze pytanie jest takie: co zrobić aby chęć  wzbudzenia zainteresowania i atencji nie osiągać przez wywoływanie zazdrości? Właśnie, czyli autorka tego pytania już zrobiła pierwszy ważny krok, bo zdaje sobie sprawę, że  wywołanie zazdrości partnera, po to, żeby zdobyć zainteresowanie, atencje i uwagę jest niezdrowe. I jaka może być tego przyczyna? Być może ta dziewczyna czuje się właśnie w środku nie do końca ważna, nie do końca dla tego partnera istotna, godna zainteresowania, że ma potrzebę, to w taki sposób okazywać. Natomiast oczywiście tego nie wiemy. Zawsze warto jest z partnerem rozmawiać. Jeżeli twój partner cię olewa i masz takie poczucie, to mu to po prostu o tym powiedz. Najlepszym sposobem na radzenie sobie z emocjami, jest mówienie o nich wprost. Problem jest wtedy, gdy partner tego nie kuma i nie kupuje, to wtedy można rozważyć wspólną psychoterapię. Natomiast, jeżeli partner wraca z pracy i nie pyta mnie nawet co u mnie słychać i zaczynam się irytować, bo np. siada na telefon i zaczynam sobie wyobrażać, że pisze już z jakąś dziewczyną, to po prostu mogę do niego podejść i powiedzieć- słuchaj wiesz tak mi się trochę przykro zrobiło, że dzisiaj  nie zapytałeś  co u mnie słychać, chciałabym… i wyrażam tutaj swoją potrzebę. Chciałabym z tobą porozmawiać, mam potrzebę, żebyś mnie zauważył. Jeżeli ja otwieram rozmowę wprost, to mądry partner odłoży telefon i to podchwyci, odpowie na twoją potrzebę i powie na przykład: wiesz co, rozumiem cię, ale powiem ci, że miałem dzisiaj tak kiepski dzień, że po prostu potrzebuje trochę me time, potrzebuje trochę czasu dla siebie. I on wtedy informuje cię o swojej potrzebie. Ok. wiesz mnie to wystarcza, ok. spoko, rozumiem,  będziesz gotowy porozmawiamy. I w ten oto sposób budujemy dojrzałą relację oparta na rozmowie, a nie w niedojrzały sposób próbujemy zdobywać  uwagę partnera.

Patrzę na kolejne pytanie – jak reagować, gdy czujemy u kogoś zawiść? Czy mówić o tym, czy pokazywać to, co u innych wywołuje zawiść, czy się z tym kryć? Pytanie skąd o tym wiesz, czy to jest pewna informacja? Bo czy to jest tylko twoje podejrzenie? Bo może być tak, że ktoś czuje zawiści, ale co tutaj możesz tutaj powiedzieć, no możesz tej osobie powiedzieć: no słuchaj widzę, że mi zazdrościsz ale wiesz, pytanie czy to jest fakt, czy to jest twoja projekcja, twojej zawiści w stosunku do czegoś. Wiesz, to może być wiele przyczyn, bo nie możemy zgadywać tego co czują inni. Ja generalnie jestem za tym, żeby nazywać wprost to, co się czuje. Pytanie, co ty czujesz? W związku z tym, że ktoś ci czegoś zazdrości. O ile to jest prawda. Dopóki, jak ktoś ci tego nie powie wprost, to jedyne co możesz zrobić, jeżeli zależy ci, żeby to wyjaśnić, to taką osobę po prostu zapytać. Bo na jakiej podstawie możesz sądzić, że ktoś ci czegoś zazdrości. Jeżeli jest to ważna osoba, to na pewno najlepiej jest o tym spróbować z nią porozmawiać.

Co zrobić, gdy i paraliżuje zazdrość na widok kobiety rozmawiającej z mężem?  No i to jest ciekawe pytanie, trzeba przeanalizować swoje myśli. Dlaczego cię paraliżuje zazdrość? Bo czujesz się zagrożona. Dlaczego czujesz się zagrożona? Bo  A: mąż cię kiedyś zdradzał B: bo tata zdradzał twoją mamę. Bo  jakieś inne sytuacje mogły mieć miejsce. Jeżeli uważasz, że twoja zazdrość może być niezdrowa, jeżeli otoczenie cię informuje, że możesz faktycznie przesadzać, to warto to rozpracować na psychoterapii. Natomiast, jeżeli mąż się zachowuje w jakiś niewłaściwy sposób, no to jakby to też może być informacja. Wszystko  tak naprawdę zależy czy ta reakcja jest trafna i adekwatna, czy twoje uczucia są trafne i adekwatne do sytuacji czy jest to twoja cebula, czyli czujesz się np. gorsza od tamtej kobiety i boisz się, że stracisz obiekt swojej miłości.

Jak radzić sobie, zachowywać się w stosunku do osoby, która jest zawistna, zazdrosna o nas? No tak, więc znowu, jeżeli jesteś tego pewna, to jak sobie z tym radzić, jak się zachowywać? Znowu zależy od kontekstu, ale generalnie pytanie, czy ty dajesz te powody do zazdrości, czy to prowokujesz, czy to jest, czy  reakcja tych osób jest przesadzona, bo czasami też kobiety się zachowują w sposób prowokacyjny, nie mówię tutaj absolutnie, że ty, ale no jakby, jeżeli jest to jakiś super zazdrosny partner i czujesz, że to jest patologiczna zazdrość z jego strony, to powinien pójść na terapię. Nie ma prawa też ograniczać twojej wolności, kontrolować cię. Bo  to często tak w związkach wygląda, że partnerzy tacy chorobliwie zazdrośni, bo np. wcześniej mieli takie doświadczenia z partnerkami, że nie wiem, zostali zdradzeni i mają jakieś chore poczucie, potrzebę kontrolowania, nie wiem. Generalnie obiekt, na  który naciskasz się odsuwa, czyli nacisk i zwiększenie kontroli nad kimś, paradoksalnie wcale nie sprawia, żeby ta osoba była bardziej podległa. Tylko zazwyczaj odczuwa chęci i się odsuwa. Tak jakbyś przesuwała szklankę po stole. Naciskasz na nią i  ona się odsuwa, wcale nie zbliża. Prawdziwa zdrowa miłość się opiera na wolności, codziennie partnerzy wybierają siebie, że są w tym związku i no zazwyczaj osoby zdrowe, z niezaburzonym poczuciem własnej wartości są w stanie budować takie relacje. Natomiast, jeżeli partner jest chorobliwie zazdrosny, to być może czuje się tak naprawdę niepewny i ma potrzebę kontrolowania ciebie. Myślę, że to jest nie w porządku.

Czy to normalne, że zazdrości mi mojego życia własna matka i  siostra? No i znowu pytanie, czy to jest tak, że one ci mówią no kurde córeczko wiesz co no zazdroszczę ci, fajnie, powiedz jak mogę też coś osiągnąć, coś ulepszyć? Czy czujesz wręcz taką niezdrową zazdrość? Bo niezdrowa zazdrość faktycznie rujnuje relacje i potrafi sprawić, że nie możemy mieć dobrego kontaktu, że coś tam nie gra. Być  może skoro o tym piszesz, to faktycznie nie czujesz się dobrze w tych relacjach. Wtedy to może nie być normalne. Bo norma jest wtedy, jeżeli te uczucia nas nie dominują i nie sprawiają nam jakiejś przykrości czy nie utrudniają nam kontaktów, budowania relacji z ludźmi. 

Kiedy możemy mówić o zazdrości, a kiedy o zwykłej chęci bycia jak ktoś? Mam ochotę być jak ktoś i czuję zazdrość. Wtedy możemy mówić o zazdrości. I zazdrość jest ok., możesz komuś zazdrościć, nawet swej koleżance z Instagrama, że ma więcej obserwatorów. Natomiast racjonalna jest myśl, że skoro ona może, to ja też mogę. A nie, najlepiej, żeby jej ktoś konto shakował i żeby zniknęła z powierzchni ziemi. Więc tak chęć dążenia na podstawie czyjegoś przykładu może się odbywać przy pomocy właśnie takiej zazdrości, nie musi to oznaczać, że to jest chore i że zazdrość jest zła. 

Co tu jeszcze? Jak odróżnić zdrową od patologicznej – było. Gdzie jest granica między zdrową motywującą a tą złą. O tu widać, że osoba już wie, że zazdrość może być zdrowa i motywująca. Granica jest taka, że ta zdrowa zazdrość  faktycznie nas motywuje, chce nam się działać, nie psuje nam relacji z ludźmi, tak jak przed chwilą powiedziałam. A ta patologiczna zazdrość po prostu sprawia, że gnuśniejemy, izolujemy się, że nic nie osiągamy, tylko gdzieś ciągle utykamy, ciągle tacy utytłani w tych uczuciach zazdrości, że zamiast się rozwijać po prostu mamy taki reality chceck i stop. Ja też odczuwam zazdrość. Zazwyczaj jest to bardziej na polu takiej samorealizacji zawodowej i czasami jak słyszę o dużym sukcesie kogoś, kogo znam, to dla mnie pierwsza reakcja jest właśnie taka, jak taka urwana taśma i jest mi przykro i zazdroszczę. Ale za chwilę gdzieś wstaję z kolan, potrafię się otrzepać i myślę sobie: kurde, ja może zapytam jak to zrobiła, może spróbuję, kurde, skoro ona może to ja też mogę, włączam po prostu to racjonalne myślenie, nie pozwalam, żeby może jakieś przeszłe myśli o mojej własnej gorszości się tutaj wkradały, tylko odstawiam na bok takie myśli i mówię: dobra, to działam .

Czy zazdrość może być emocja pozytywną? W  tym sensie właśnie, o którym mówię, to tak. No i w sensie takim, że informuje nas, że coś jest na rzeczy. Jeżeli notorycznie próbujemy się umówić z koleżanką, a ona notorycznie nie ma dla nas czasu, to może czas jej powiedzieć, słuchaj kurde no, dziewczyno, wkurza mnie to już. Jestem zazdrosna.

Czemu, gdy mnie się lepiej powodzi, to wstydzę się o tym rozmawiać, bo ludzie są zazdrośni? Bo bierzesz odpowiedzialność za czyjeś uczucia, jesteś skromną dziewczyną, powiedziałabym nad wyraz skromną. Jak najbardziej masz prawo. No to jest właśnie takie poczucie, że nie mogę się wybić, że muszę być taka jak inni, że muszę być taka skromna. Często to jest wyniesione z domu. Nie chwal się nie chwal, bo niejeden się chwalił i… coś tam. Albo właśnie budowanie takiego wstydu. Są rodziny, które by chciały, żeby dzieci były takie lepsze. A są takie rodziny, w których się mówi, że pokora, pokora, masz być tutaj, głowa w dół spuszczona, masz się nie wyróżniać z tłumu i parę takich sytuacji później, że coś ci się udało i ktoś jakby nie bił brawa i myślisz sobie: kurde no to ja właściwie powinnam tak skromniutko żyć, przywdziać habit i najlepiej nie wychylać się z tego szeregu. Takie rzeczy, myślę warto przełamywać i nie jesteś odpowiedzialna za to, jak inni będą reagować. Ty odnosisz swój sukces, na który zapracowałaś, którym masz prawo się chwalić. Nie mówię tutaj o tym: mam tysiąc życiowych problemów, ale na FB wrzucam zdjęcie z wakacji i udaję, że jest wszystko super i pokazuję samochody, nie wiadomo co. To nie jest zdrowe zachowanie. Ale kurczę zrobię coś faktycznie fajnego i się chcę tym pochwalić i nie masz na to wpływu. Część ludzi to zrozumie i będzie ci biła brawo, część ma to gdzieś, ma swoje życie. A część ludzi będzie ci zazdrościć. Al. e siedźmy w ich głowach, nie czytamy w myślach, nie jesteśmy odpowiedzialni za ich reakcje. Jesteśmy odpowiedzialni za siebie, żeby się za bardzo nie obnosić z jakimiś rzeczami na pokaz, ale też nie odbierać sobie zupełnie prawa do tego, żeby o swoich sukcesach mówić, czy że ci się lepiej powodzi. No pytanie też czego się obawiasz, że nie wiem jak to pokażesz rodzina zacznie cię prosić o pomoc? Czy faktycznie będzie im przykro? Możesz spokojnie to olać, myślę. Jeżeli nie ukradłaś, to hello!

Czy ta emocja jest pochodną lęku, że ktoś nam coś/kogoś odbierze? Tak. Tak, ta emocja jest pochodną lęku w tym sensie, że boimy się, że stracimy miłość partnera. 

To chyba tyle.

Acha. Jak radzić sobie z kimś, kto nie pyta, nie komentuje naszych sukcesów, radości, wyjazdów. A gdzie to jest napisane, że ludzie mają nas pytać, komentować. Musimy zwolnić innych z obowiązku takiego mówienia nam dobrze, nie muszą tego robić. Nie mamy na to wpływu. Ty masz wpływ na siebie. Ty możesz dawać sobą dobry przykład, że to jest fajne, że potrafić się cieszyć z czyichś sukcesów wymaga pewnej dojrzałości, pewnej pewności siebie, zdrowego poczucia  pewności siebie. Osoby zazwyczaj zakompleksione, albo takie które są skoncentrowane na swoich sprawach, nie będą się tym interesować. Natomiast, jeżeli jest to dla ciebie bliska osoba, ważna, to oczywiście masz prawo powiedzieć o swoich odczuciach w związku z tym, że ta osoba nie komentuje. Jeżeli,  to jest bliska przyjaciółka to jasne, że ja bym powiedziała: słuchaj, wiem, że już się dowiedziałaś że odniosłam taki sukces i taki, zmieniłam pracę, ale w ogóle o tym nie mówisz i trochę jest mi przykro wiesz, myślę że prawdziwych przyjaciół poznaje się w szczęściu, i trochę  mnie to martwi, że ty się ze mną nie cieszysz moim sukcesem. Jeżeli to jest bliska relacja, to czemu nie podzielić się swoimi odczuciami w sprawie. 

Właśnie  tutaj co do zazdrości, to bardzo lubię tutaj to powiedzenie – i powiem na końcu- prawdziwych przyjaciół poznajemy w szczęściu. W biedzie oczywiście  też, ale tych, którzy są dojrzali, którzy potrafią się cieszyć z nami, naszymi sukcesami poznajemy właśnie wtedy, kiedy nam się powodzi, a oni potrafią albo przyznać się do zazdrości, albo nam pogratulować. Wiec nie można każdego braku bicia braw odnosić automatycznie do siebie personalnie, bo tak jak mówię, ludzie mają mnóstwo rzeczy na głowie i częściowo nasze życie ich nie interesuje. I warto ich też  zwolnić z takiego obowiązku, aby ich to interesowało. 

Pytanie czemu tego zainteresowania tak bardzo potrzebujemy? Czy to oznacza, że kiedyś go nam zabrakło? 

No właśnie. Tym optymistycznym akcentem i tym pytaniem zakończymy dzisiejszy podcact. Było mi niezmiernie miło wam towarzyszyć czy w bieganiu, czy w spacerowaniu czy prasowaniu, czy innych pracach, czy gotowaniu. Dziękuję wam za poświęcony czas i do zobaczenia w następnym podkaście.

Transkrypcja: Anna Pająk