Psychodietetyka-Psychoterapia

Alfabet zdrowego odchudzania

A jak akceptacja

Słowo samoakceptacja budzi obawy – skoro siebie akceptuję, to znaczy, że nic nie zmieniam. Nic bardziej mylnego, dużo łatwiej jest podejmować zmiany życiowe z szacunku i akceptacją wobec własnego ciała niż w atmosferze walki i nienawiści do siebie. Czyż nie jest ... 

Psychodietetyka-Psychoterapia

Wyzwanie z Psycholog na diecie #ogarniamNawyki

Początek wyzwania 02.09.2019 lub od dziś!

Czas trwania: miesiąc/ dwa miesiące/ trzy… Ty decydujesz

Również Ty decydujesz nad czym chcesz pracować, od czego zaczniesz (możesz zacząć od zmiany jednego nawyku i w dowolnej chwili dokładać kolejne). Z założenia jest to metoda małych ... 

Psychodietetyka-Psychoterapia

O odwadze do nie stawania na wadze

Scenariusz nr 1: Wstajesz rano, korzystasz z toalety, zdejmujesz piżamę, upewniasz się, że nie masz na sobie kolczyków, ściągasz też sportowy zegarek. Każdy gram jest na wagę złota. Wyciągasz JĄ spod szafki. Odczuwasz napięcie. Stajesz na wadze, Oto twoja chwila prawdy. Spadek wagi – ... 

Psychodietetyka-Psychoterapia

Jak być dla siebie dobrą w połogu

Ciąża – mniej lub bardziej magiczny okres w życiu kobiety, dobry czas na zatroszczenie się o siebie, gdyż pod sercem powstaje nowe życie. Jesteś za nie odpowiedzialna. Wiesz, że musisz odpoczywać, zdrowo jeść, nie dźwigać. Starasz się zadbać o siebie szczególnie w tym niezwykłym ... 

Psychodietetyka-Psychoterapia

O prawdziwym procesie odchudzania

Jeśli chcesz szybko schudnąć 10 kg, napisz w komentarzu OK.

OK! Napisałam! I co, i co? Jestem już chuda? Pierwszy krok w odchudzaniu to zazwyczaj nadzieje na to, że istnieje magiczny sposób, droga na skróty, szybka, a najlepiej przyjemna. Tak więc próbujesz diety dr Kwiatkowskiej, diety 1200 kcal, diety kapuścianej, diety MŻ (mniej żreć), diety nie jem po 18, diety „piję wodę z pieprzem cayenne”, diety „piję tylko koktajle z proszku”. Ach mogłabym wymieniać i wymieniać. Coś tam schudniesz (z badań wynika, że jak dobrze zepniesz poślady to nawet do 7 kg), ale co z tego, skoro taka dieta kiedyś się kończy, a tym samym wracasz do starego sposobu odżywiania, a kilogramy wracają razem z Tobą, czasami nawet z nadwyżką.

Czasami myślisz, że jesteś już mądrzejsza i stawiasz na sport! Tak sport! To jest to, zacznę biegać i schudnę, więc zaczynasz biegać, ale wkrótce okazuje się, że wcale nie chudniesz, wręcz przeciwnie! Tyjesz! Ale jak to możliwe myślisz… znalazłaś obrazek porównujący kg tłuszczu i kg mięśni – uf jesteś już spokojniejsza, po prostu nabierasz masy! Prawda jest jednak taka, że po bieganiu wracasz do domu i pozwalasz sobie na dodatkową porcję makaronu – w końcu biegałaś, więc Ci się należy! Po kilku tygodniach porzucasz bieganie, bo dochodzisz do wniosku, że w sumie to nie lubisz biegać, zaczyna też coś strzykać w kolanie, więc w sumie to nie powinnaś.

W końcu trafiasz na – w miarę rozsądną – dietę lub tzw. plan żywieniowy, pięć posiłków i nie chodzisz głodna! Rewelacja myślisz – teraz na pewno się uda. Po tygodniu jesteś trochę zmęczona ciągłym siedzeniem w kuchni… zamiast kroić średnią marchewkę i jabłko na cząstki, dochodzisz do wniosku, że w weekend zaszalejesz – w końcu należy Ci się, po całym tygodniu jedzenia tuńczyka, za którym nie przepadasz; chleba razowego, po którym masz zgagę, oraz serka wiejskiego, na który nie możesz już patrzeć.

Pierwszy weekend, po piątkowym ważeniu jest -2,5 kg, myślisz „drobne odstępstwo od diety nie zaszkodzi – w końcu należy mi się!” Zjadasz kawałek tortu na rodzinnej imprezie, ale czujesz, jak teraz wyrzuty sumienia zaczynają Ciebie zżerać. Już wiesz, że popełniłaś błąd. Wszystko zmarnowane, więc chcąc zagłuszyć ten cholerny wewnętrzny głos, zjadasz jeszcze kilka pyszności, za którymi tak tęskniłaś w ostatnich miesiącach. A miało być tak pięknie.

Zaczynasz sądzić, że po prostu nie nadajesz się do bycia na diecie, bo nie masz silnej woli, jesteś beznadziejnym przypadkiem, zresztą ktoś musi być gruby. I to z pewnością jesteś Ty.

Prawda jest taka, że jesteś ok, nic z Tobą nie jest nie tak, popełniłaś sporo błędów po drodze, to normalne, w końcu trafiasz na profil Instagramowy @psycholog_na_diecie i oczy Ci się otwierają na ten skomplikowany dietetyczny świat :D.

Dowiadujesz się m.in, że Twoja dieta musi być przede wszystkim zgodna z Tobą (jesz 4 posiłki, a nie pięć), że musisz słuchać własnej intuicji (wolisz makrelę od tuńczyka), być dla siebie dobrą (nie zmuszasz się do zjedzenia śniadania godzinę po obudzeniu, tylko wtedy, kiedy poczujesz się głodna) i życzliwą (nie ważysz się obsesyjnie co posiłek, szanujesz swoje ciało), ćwiczyć z miłości do swojego ciała, a nie z nienawiści do niego. Zaufać sobie na nowo. Nie opierać odchudzania na silnej woli, która jest jednym wielkim mitem. Pozwalać sobie na zbilansowane podejście, w zdrowej diecie jest miejsce na wszystkie produkty, nawet te „zakazane”.

Żeby to wszystko urzeczywistnić, musisz przede wszystkim uwierzyć, że jesteś WAŻNA. Musisz zacząć słuchać swoich potrzeb. Poświęcić sobie czas. Zła wiadomość jest taka, że magiczna dieta nie istnieje i że nie ma dróg na skróty. Dobra wiadomość jest taka, że ta długa droga będzie piękna i dojdziesz w najważniejsze miejsce. Do siebie samej.

Psychodietetyka-Psychoterapia

Sekret skutecznego odchudzania. Zasada 80/20

Poniedziałek. Dzień pierwszy. Jestem na diecie. Śniadanie oczywiście białkowo-tłuszczowe. Na drugie koktajl z jarmużem, na obiad warzywa na parze oczywiście, z rybą do pary. Trzy kawałki czekolady wpadły przed kolacją. To koniec. Jestem słaba, nie mam silnej woli. Wszystko zmarnowane. Koniec diety i marzeń o szczupłej sylwetce, więc właściwie mogę zjeść czekoladę do końca. Jutro najwyżej zacisnę pasa. Brzmi znajomo?

A może od poniedziałku do piątku czysta micha 100%, udaje Ci się opierać kuszącym przekąskom, ale w weekend za dużo wolnego czasu, chwila nieuwagi, kilka piwek ze znajomymi i nawet nie wiesz kiedy zjadłaś całą  pizzę i zapiłaś litrową colą. Odchudzanie bywa dla wielu osób próbą wstrzymywania oddechu, jednak w pewnym momencie trzeba wciągnąć powietrze. Ciągłe opieranie się zakazanym owocom bywa męczące. Im bardziej sobie czegoś zakazujemy, tym bardziej nam się tego chce. (Nie myślę o tych ciastach w szafce, wcale nie myślę o tych pysznych ciasteczkach z kawałkami czekolady, takie pachnące i chrupiące… no kurde wciąż o nich myślę i nie przestanę, póki nie zjem wszystkich!). Diety są stresujące, a stres tym bardziej może nasilać ochotę na coś słodkiego. Silna wola jest jak mięsień, ale nie w tym sensie, że odmawiając sobie czegoś, on się trenuje i wzmacnia. To bardziej trzymanie się drążka nad przepaścią słodyczy, ale nie da się go trzymać bez końca, mięsień się w końcu zmęczy i puszczasz! Spadasz wprost w ramiona cukru.

Jillian Michaels, znana amerykańska trenerka personalna, jako jedna z pierwszych zaczęła zwracać uwagę na zdroworozsądkowe podejście do diety, w której poza czystą michą” jest też miejsce na przyjemności i mniej zdrowe przekąski. Swą metodę nazwała 80/20. Mimo, że podkreśla znaczenie jakości jedzenia, które wybieramy (odradza spożywanie wysoko przetworzonej żywności) to jej złota zasada 80/20 mówi, że 80% dostarczanych dziennie kalorii to zdrowa żywność, to 20% mogą stanowić przysmaki lub tzw. niezdrowe przekąski (wino, słodycze, fast food).

Z psychologicznego punktu widzenia, takie zrównoważone podejście może się sprawdzić u bardzo wielu osób, które próbują się odchudzać, a szczególnie dla tych, które:

  • podejmowały wiele prób odchudzania i nie udawało im się jeść zdrowo przez większość czasu, a waga w zasadzie tylko rosła
  • przeplatają epizody super zdrowego odżywiania z epizodami objadania się niezdrową żywnością i nie potrafią nad tym zapanować
  • boją

 ...